I kolejne wakacje przeminęły nam szybko, ale na szczęście były bardzo udane.

Najpierw wyjechałyśmy na 9 dni do Komarna, gdzie jeździmy od dwóch lat. Miejsce to znalazłam szukając agroturystyki z dietą bezglutenową. W tej chwili jednak jesteśmy już zaprzyjaźnieni z gospodarzami i dla mnie to miejsce jest jak „Oaza Spokoju” celowo zaczynam wakacje właśnie tam, aby po ciężkim roku odpocząć i naładować akumulatory na cały kolejny rok szkolny. Scholcia ma tam też raj. Jedzenie przepyszne, a co najważniejsze nie szkodzi jej, bo dieta jest przestrzegana. Apetyt jej dopisuje, bo nawet sama upomina się o jedzenie, co w Warszawie się rzadko zdarza. Jest huśtawka, basen, trampolina, a przede wszystkim jest gdzie chodzić na spacery. Życie towarzyskie też kwitnie, bo gospodarze są przyjaźni i traktują nas jak rodzinę. A nam nie pozostaje nic więcej jak tylko odpoczywać. Poniżej kilka fotek z tego wypadu.

 

Następnie kolejne 9 dni spędziłyśmy w Żułowie koło Krasnego Stawu. Tam może pogoda nam nie do końca dopisała, ale nie przeszkadzało nam to w spacerach i spędzaniu dużej ilości czasu na wolnym powietrzu. Schola się tam dobrze czuła, a to dla mnie najważniejsze. No i miałyśmy dużo czasu dla siebie, a w ciągu roku to wszystko w biegu bo multum zajęć. Była też z nami S. TEodora, którą Scholcia uwielbia.

 

Na ostatnie 3 tygodnie naszego urlopu pojechałyśmy na wieś do mamy koło Przemyśla. Tam była też z nami moja siostra z synkiem. Poza tym odwiedzaliśmy trochę rodzinkę bo cały rok się z nimi nie widujemy. Chodziliśmy nad San i huśtawkę ogrodową. Na tym wyjeździe pogoda nam zdecydowanie służyła. Mogłyśmy się również wyspać do oporu i co najważniejsze Schola naprawdę dużo spała, co nie jest takie oczywiste w jej przypadku.

 

Podsumowując były to naprawdę udane wakacje. Ufam że udało nam się w pełni zregenerować i damy rady spokojnie ze zdwojoną siłą przystąpić do pracy, nauki i rehabilitacji, którą nadal kontynuujemy.