Kochani,

Czy pomysł adopcji w Bangalore (miasto w południowych Indiach) niewidomej, głęboko autystycznej i chorej hinduskiej dziewczynki prze zemnie, niewidomą, samotną i bez większych możliwości finansowych kobietę jest pomysłem szalonym? Wiele osób powie, że właśnie tak! Ale okazuje się, że niekoniecznie… Kiedy wierzy się w Boga, kiedy się ma taką rodzinę jaką ja mam i kiedy się ma wsparcie takich przyjaciół, jakich my mamy, wówczas to co nieprawdopodobne staje się … rzeczywistością.

Przywiozłam Scholkę z Indii, stworzyłam jej w Polsce dobry dom, dostosowany do jej możliwości, otaczam ją miłością od przeszło 20-u lat. Dookoła nas dzieje się wiele rzeczy niezwykłych, ale wszystko dobrze się wpisuje w świat, w którym wola Boga jest przyjmowana taka, jaka jest. Gdzie z Panem Bogiem się nie dyskutuje, tylko się wsłuchuje w Jego głos i szuka się drogi, żeby żyć po prostu, jak należy. Gdzie można się cieszyć, kiedy zdobywa się razem najwyższy szczyt w górach w czasie wakacji, i walczy się ze zmęczeniem, kiedy dziecko nie śpi już drugi tydzień, a trzeba iść do pracy, albo córkę coś boli a nie potrafi nawet powiedzieć co, albo kiedy ja choruję.

Kolejny raz przekonujemy się, że nie jesteśmy same. Znowu wielu z was podarowało mojej córce swój 1% podatku. To naprawdę dla nas bardzo wiele znaczy. Nadal możemy kontynuować rehabilitację, a wasza cegiełka pozwala nam spokojniej spojrzeć w przyszłość. Dziękujemy Wam za to i w zamian przesyłamy Wam nasz uśmiech.